Zwal wszystko na wartości

utworzone przez | lis 20, 2021

Każda z nas ma wyobrażenie tego, jak to jest, gdy jest trudno. Niesiemy w plecakach swoje życiowe historie pełne wspomnień, kamieni i gofrów z bitą śmietaną. Gdy codzienność ogarnia rutyna, gdy ogarnia nas znudzenie i zmęczenie, przestajemy dostrzegać to, co jest w życiu największym skarbem. Wiele razy słyszałam mówione z przymrużeniem oka „Obyś żył w ciekawych czasach”, jednak nigdy przez myśl mi nie przeszła refleksja, że te słowa mogą być wypowiadane w momencie, który przemieni je w samospełniającą się przepowiednię.

Gdy się nad tym pochylić i chwilę zastanowić, to Polacy nigdy nie żyli w nieciekawych czasach. Wszystkie te powstania, wojny, okupacje, czasy komunizmu czy głupiej władzy – każde pokolenie doświadczyło konsekwencji głupich decyzji ludzi pazernych na kasę i władzę. Więc z perspektywy historii, wcale nie jesteśmy wyjątkiem, że tu i teraz wokół dzieje się tak wiele złego, którego nie umiemy i (nie oszukujmy się) nie jesteśmy w stanie zatrzymać z poziomu przeciętnej jednostki.

Z jednej strony to, co obserwujemy na skali Polski i świata nie jest niczym wyjątkowym z perspektywy historii, która uwielbia się powtarzać. Z drugiej strony – tak trudno uwierzyć, że po tylu latach, w XXI wieku nadal jesteśmy głupcami podatnymi na propagandę i sprytne sztuczki podsycające w nas lęk, od którego bardzo blisko do nienawiści i przemocy.

Kiedy wojna trwała w Libanie, Afganistanie, Gruzji, Syrii, a nawet na Ukrainie – patrzyliśmy z niedowierzaniem na obrazki na szklanych i ciekłokrystalicznych ekranach. Ale to wszystko było daleko, nawet wtedy, gdy w Unii Europejskiej trwały dyskusje na temat tego, jak pomóc uchodźcom masowo przemierzającym Morze Śródziemne. To nas nie dotyczyło, więc wyłączaliśmy ze spokojem elektroniczne urządzenia i bez chmur nad głową zasypialiśmy w ciepłych i suchych domach wsłuchując się w spokojne oddechy dzieci śpiących za ścianą.

Kiedy Grecja ogłaszała bankructwo, słuchaliśmy o tym z niedowierzaniem, bo co to właściwie oznacza, że bankrutuje kraj? Kiedy płynęły do nas głosy z Białorusi, że ludzie tracą tam wolność – rzadko docierała do nas refleksja, że to tuż za naszą wschodnią granicą – kilka, kilkadziesiąt czy zaledwie kilkaset kilometrów od naszego domu. Gdy słyszeliśmy, że niebezpieczne jest to, że PiS wygrał wybory, że forsowane przez nich nocą ustawy szybko odbiją nam się czkawką, a neonacjonalistyczne hasła coraz śmielej wygłaszane na arenie międzynarodowej są dla Polaków zwyczajnie niebezpieczne – puszczaliśmy te prognozy mimo uszu. W końcu mamy XXI wiek, jesteśmy członkami Unii Europejskiej i NATO, więc co nam może grozić?

Tymczasem PiS nie wygrał wyborów przypadkiem. Nie jest to również przypadek, że tysiące uchodźców koczuje na naszej wschodniej granicy. Śmierć Izy z Pszczyny i rozpacz jej kilkuletniej córki podobnie jak śmierć rocznego malucha w polskim lesie to również nie był przypadek. Nie jest też przypadkiem rosnąca w zawrotnym tempie inflacja i równie szybko spadające poparcie dla Polski na arenie międzynarodowej. A patrzą jeszcze szerzej – nie warto się oszukiwać, że z roku na rok cieplejsze zimy oraz coraz większe problemy z wodą są wynikiem cyklicznych zmian klimatu. Możesz się oszukiwać, że wszystko to jest tylko celowo wybranym wycinkiem złej rzeczywistości. Ale nie zmieni to faktu, że to wszystko jest również konsekwencją Twoich i moich decyzji. Zrobiliśmy za mało, by nasz kraj był długofalowo bezpieczny nie tylko dla nas, ale również dla naszych dzieci i wnuków. I tak, masz prawo uznać, że nie obchodzi Cię tak daleka perspektywa.

Raz po raz cichnę na dłużej, bo przytłacza mnie szok i bezradność. Wciąż nie mogę się otrząsnąć z tej dojmującej świadomości, ile czasu zmarnowaliśmy i jak głupim jesteśmy narodem, skoro wciąż nie potrafimy wyciągnąć sensownych wniosków, zbudować skutecznych rozwiązań, które pomogłyby nam uniknąć tego, z czym mierzymy się w tej chwili. Tyle zmarnowanych szans i lat.

Nie czuję się ekspertem wiedzy historycznej, polityki, socjologii, a już na pewno niewielka jest moja biegłość w dyplomacji. Ale bardzo dobrze radzę sobie w czytaniu ludzi. Moja wrażliwość jest jak w powiedzeniu – i błogosławieństwem i przekleństwem. Nie dziwi mnie to, że w mniejszych miejscowościach ludzie gromadzą zapasy wody, makaronów i mąki. Nie dziwi mnie to, że Straż Graniczna wykonuje niehumanitarne rozkazy swoich nieprofesjonalnych dowódców. Nie dziwi mnie również, że lekarze nie widzą opcji obejścia nieludzkiego prawa. Za każdym działaniem, za każdą decyzją stoi człowiek. A człowiek to nie tylko żołądek, który trzeba regularnie napełniać, ale także żyły pełne hormonów odpowiadających za emocje oraz stojące za tymi emocjami myśli.

Podejmujemy decyzje najlepsze na jakie nas stać w danym momencie.

Ale nie podejmujemy tych decyzji bezpodstawnie. I wbrew pozorom schemat ich podejmowania wcale nie jest tak bardzo skomplikowany. Ubrałam go w autorski model, na bazie którego od lat pracuję z moimi klientkami. I choć go nie opatentowałam (jeszcze), to jak dotąd nie spotkałam na mojej drodze osoby, która poddałaby w wątpliwość jego sensowność. Spróbuję go krótko wytłumaczyć, a jeśli poczujesz, że to dla Ciebie interesujące zagadnienie i chcesz wiedzieć więcej – daj mi znać w komentarzu.

Na końcu drogi jest działanie

Dla uproszczenia przyjmijmy, że mówimy o ogniwach łańcucha, choć jak się chwilę zastanowisz, to szybko zauważysz, że z tego łańcucha śmiało można spiąć bransoletkę. Tak czy inaczej to, co kończy nasz proces decyzyjny to działanie. Ruch. Coś, co robimy nawet wtedy, gdy zostajemy bezczynni, w bezruchu.

Żeby pojawiło się działanie musisz podjąć decyzję. Jest ona mniej lub bardziej świadoma. Bywa błyskawiczna, ale zdarzają się też takie, na które potrzebujesz więcej czasu.

Decyzje są wynikiem myśli pojawiających się w Twojej głowie. A z kolei myśli pojawiają się, gdy odczuwasz dyskomfort wywołany przez emocje.

Wbrew stereotypom, nie ma dobrych i złych emocji. Są przyjemne i nieprzyjemne. Są takie, z którymi radzimy sobie łatwiej, i te zwane trudnymi, niepozwalające nam zasnąć.
Wszystkie emocje związane są z nadrzędną potrzebą każdej osoby, a tą potrzebą jest CZUĆ SIĘ W ŻYCIU DOBRZE.

I tu docieramy do sedna. Prawie. Ale zanim wyjaśnię, skąd wypływa nasza potrzeba, zwróć uwagę, że hasło „CHCĘ CZUĆ SIĘ DOBRZE” dla każdego będzie oznaczać coś zupełnie innego. Dla uchodźca na polsko-białoruskiej graniczy czuć się dobrze to czuć ciepło, nie czuć głodu, mieć bezpieczne schronienie, nie bać się kolejnego spotkania ze służbami chroniącymi granice. Dla Izy z Pszczyny czuć się dobrze oznaczało mieć pewność, że lekarze w bezpieczny sposób zakończą jej ciążę, a ona zdrowa wróci do domu do męża i córeczki. Dla jej córki czuć się dobrze oznaczało mieć mamę u boku. Dla polityków u władzy czuć się dobrze to nie mieć oponentów, dziennikarzy zadających niewygodne pytania, mieć pewność odpowiednio wysokich środków wpływających na konta i pewne perspektywy zapewniające ciągłość dobrego życia. Dla osoby homoseksualnej mieszkającej w Polsce czuć się dobrze, to mieć pewność, że wracając wieczorem do domu nie zostanie pobita przez kilku osiłków ze znakami Polski Walczącej na skórze i ubraniach. Dla tychże osiłków czuć się dobrze, to czuć własną siłę, męskość i wartość swojej osoby. Część osób czuje się dobrze, gdy się zaszczepi – reszta czuje się dobrze bez szczepienia.

Dla mnie „czuć się dobrze” to mieć poczucie bezpieczeństwa krótko- i długofalowego zarówno w kontekście zmian klimatycznych jak i militarnych decyzji i politycznych rozgrywek ludzi u władzy. Czuć się dobrze to zasypiać i budzić się ze spokojem i pewnością, że moim dzieciom nie grozi krzywda. To brak pytań o to, czy to już czas na planowanie przeprowadzki zagranicę i dokąd. To poczucie decyzyjności, wpływu i przydatności. To tak w telegraficznym skrócie.

A co dla Ciebie oznacza „czuć się w życiu dobrze”?

Od czego zatem zależy, jak wygląda Twój obraz „czucia się dobrze”?

Krótko: od wewnętrznych wartości. I choć badacze wykazali, że tych wartości jest skończona liczba, to jednocześnie jest ich wystarczająco dużo, by zapewnić światu ogromną różnorodność. Czym są wartości? To temat na oddzielny artykuł. Jeżeli jesteś ciekawa tego tematu – napisz mi o tym. A tymczasem spróbuję podsumować omówiony powyżej schemat.

Najprościej mówiąc WARTOŚCI są tym, na czym najbardziej Ci w życiu zależy. Nie dlatego, że tak wypada, ale dlatego, że tak Ci podpowiada każda komórka Twojego ciała. Moje wartości do WOLNOŚĆ, GODNOŚĆ i SZCZEROŚĆ.

Kiedy żyjesz w zgodzie z Twoimi wartościami odczuwasz przyjemne emocje – spokój, radość itp. Jednak życie to sinusoida i codzienne przypadki odciągają nas od naszych wartości. Wtedy pojawiają niewygodne EMOCJE, dyskomfort, a wraz nimi POTRZEBA, by powrócić do życia w harmonii (czytaj z w zgodzie z własnymi wewnętrznymi wartościami). Pojawia się zatem potrzeba, by znów czuć się w życiu dobrze.

I tu już idzie w miarę szybko, bo schemat mamy porządnie utrwalony: emocje wywołują nasze myśli, myśli prowadzą do podjęcia decyzji, a te z kolei owocują naszymi działaniami. Słowa, zachowania, postawy – to są działania, które w naszym poczuciu mają nam pomóc powrócić do życia w zgodzie z wartościami.

Jedną z najważniejszych wartości, które obecnie wysuwają się na pierwszy plan jest BEZPIECZEŃSTWO.

Uchodźca zabiera swoje dzieci i opuszcza rodzinny kraj trwający w stanie wojny, by odzyskać poczucie bezpieczeństwa.

Kobiety w Polsce walczą o prawo do aborcji, by odzyskać poczucie bezpieczeństwa.

Osoby ze środowisk LGBTQ przeciwstawiają się ruchom nacjonalistycznym, by odzyskać poczucie bezpieczeństwa.

Neonaziści walczą z obcokrajowcami, osobami o nieheteronormatywnej orientacji seksualnej i z Tuskiem, by odzyskać poczucie bezpieczeństwa.

Polacy wierzą w przekazy TVP czy TVN, bo dzięki nim odzyskują poczucie bezpieczeństwa.

Zaszczepiony przyjął szczepionkę, by odzyskać poczucie bezpieczeństwa.

Niezaszczepiony unika szczepienia, by poczucia bezpieczeństwa nie stracić.

Już rozumiesz?
Ten długi tekst z pewnością nie jest typowy dla blogów o rozwoju, coachingu czy terapii. Jednak Babskie Tabu nie powstało z potrzeby bycia typowym. Stworzyłam je z potrzeby wolności i szczerości. Dziś obok mocno krzyczy też godność.

Jeśli dotarłaś aż tutaj – daj mi znać. Jestem ciekawa, jak wiele osób wciągnie się w czytanie tego, czym się dzielę. A jeśli tekst poruszy czułą strunę Twojego serca, jeśli pomoże Ci zbliżyć się do Twoich wartości – udostępnij go.

Pamiętaj, jesteś wystarczająca taka jaka jesteś.

BĄDŹ PO SWOJEMU
i nie daj sobie wmówić, że masz być taka jak inne!

 

Nazywam się Kasia Bogusz-Przybylska i jestem twórczynią Babskiego Tabu.

Wspieram kobiety w odzyskiwaniu odwagi, pewności siebie i poczucia własnej wartości. Przeprowadzę Cię przez proces wewnętrznej przemiany, dzięki któremu zmienisz frustrację w akceptację siebie, a wewnętrzny chaos w poczucie spokoju i spełnienia. Jako terapeutka i coach zadaję pytania, które pomogą Ci zaakceptować siebie i bez poczucia winy poczuć, że jesteś wystarczająca taka jaka jesteś, byś odzyskała odwagę do bycia po swojemu każdego dnia.

Moje motto: jesteś wystarczająca – taka jaka jesteś. Bądź po swojemu! 
<dowiedz się więcej o mnie>

 

Share Button