mitów o akceptacji siebie Katarzyna Bogusz-Przyybylska

5 mitów o akceptacji siebie

Kiedy zaczynałam pracować nad własną akceptacją siebie, przyszło mi zmierzyć się z wieloma wewnętrznymi przekonaniami, które towarzyszyły mi od dziecka i wpływały na moje postrzeganie siebie. Dziś moje klientki przypominają mi o tym, jak często nasze własne przekonania blokują nas przed zaakceptowaniem siebie. Wiele z tych przekonań powoduje, że traktujemy akceptację siebie jako wadę i coś, co odbierze nam wartość zamiast jej dodać. Dlatego dziś rozprawiam się z pięcioma mitami na temat akceptacji siebie.

MIT 1: Jak już siebie zaakceptuję to zawsze będę siebie akceptować

Akceptacja siebie nie jest stanem trwałym i stabilnym raz na zawsze. Akceptacja siebie to proces. To oznacza, że chwile, w których masz stuprocentową pewność, że akceptujesz siebie, przeplatają się z chwilami wątpliwości i wahania. Wystarczy nowa sytuacja, nowe otoczenie, a Twoja akceptacja siebie jest wystawiana na próbę. Akceptacja siebie polega na tym, że te chwile wahania trwają jak najkrócej i bardzo szybko wracasz do poczucia, że jesteś fajna i wystarczająca taka jaka jesteś. Nawet jeśli zdarzyła Ci się przykra gafa w towarzystwie.

MIT 2: Żeby siebie zaakceptować najpierw trzeba siebie pokochać

Wbrew temu, co mówi wiele osób, akceptacja siebie to nie to samo co poczucie własnej wartości, samoocena czy pewność siebie. Akceptacja siebie to także nie to samo co pokochanie siebie. Żeby zaakceptować siebie trzeba przejść proces, który może być początkiem do tego, by siebie polubić, a nawet pokochać. Ale nie da się tego finału osiągnąć, jeśli wcześniej nie ma akceptacji siebie. Możemy zaakceptować siebie tylko wtedy, gdy najpierw siebie poznamy, a dzięki samopoznaniu – zrozumiemy. I dopiero na bazie zrozumienia siebie zaczynamy siebie akceptować. A kiedy już siebie zaakceptujemy – zaczynamy siebie lubić, a nawet kochać. To proces, który działa tylko w jednym kierunku i im bardziej świadomie przejdziemy jego kolejne etapy, tym trwalsza i silniejsza będzie nasza akceptacja siebie, a potem zdrowa miłość do siebie.

MIT 3: Skoro mówię, że siebie akceptuję to na pewno tak jest

W wielu przypadkach jest tak, że po głębokiej pracy nad sobą kobiety zaczynają siebie akceptować. Jednak znacznie częściej za stwierdzeniem „akceptuję siebie taką jaką jestem” kryje się lęk przed zmierzeniem się z własnymi słabościami. To lęk przed spojrzeniem głęboko w lustro, lęk przed emocjami, które towarzyszą przyznaniu, że nie jestem idealna, a idąc dalej – niechęć do pracy nad sobą. Wtedy, hasło „akceptuję siebie” jest przykrywką do tego wszystkiego, od czego chcemy uciec. Co więcej, kiedy akceptacja siebie jest tylko deklaratywna, powierzchowna – wówczas jest ona najbardziej ulotna, najłatwiej nią zachwiać i zostać zranionym.

MIT 4: Jak ktoś siebie akceptuje to nie widzi swoich wad

Akceptacja siebie niewiele ma wspólnego z narcyzmem czy samo-zachwytem. Akceptacja siebie wcale nie oznacza, że własnych wad się nie widzi. Osoby akceptujące siebie, mają pełną świadomość swoich wad i właśnie z tą świadomością podejmują decyzję, czy chcą nad nimi pracować, czy też wolą wzmacniać swoje talenty. Akceptacja siebie oznacza akceptowanie siebie takiej, jaką się jest, z pełną świadomością mocnych i słabych stron. Z pokorą wobec faktu, że nikt nie jest perfekcyjny, a ideały nie istnieją. Czasem osoby, które akceptują siebie mają wyższe niż inni poczucie własnej wartości, są bardziej pewne siebie – stąd niektórym może się wydawać, że skoro nie mówią o swoich wadach, skoro się nimi nadmiernie nie przejmują, to znaczy, że ich nie widzą. A to zupełnie nie musi być prawdą.

MIT 5: Jak siebie zaakceptuję to przestanę się rozwijać

Skoro wyjaśniliśmy już sobie, że osoby akceptujące siebie widzą zarówno swoje talenty jak i wady, to czas zmierzyć się też z mitem o tym, że osoby akceptujące siebie przestają się rozwijać. Cała tajemnica polega na tym, że osoby akceptujące siebie w naturalny sposób przestają dążyć do perfekcji. Świadomie decydują w ilu i jakich konkretnie obszarach chcą dbać o swój rozwój, o podnoszenie kompetencji. Zdarza się, że wśród tych obszarów nie ma ani wad, ani słabszych stron, bo osoba akceptująca siebie woli rozwijać i budować na talentach. Drugi aspekt to tempo rozwoju. Osoby akceptujące siebie wiedzą, że na wszystko przychodzi odpowiednia pora, że wypruwanie sobie przysłowiowych flaków czy pogoń za świętym Graalem ma sens tylko wtedy, kiedy jest naszym świadomym wyborem, który uwzględnia zarówno zyski jak i koszty. Dlatego wiele osób, które zaakceptowały siebie zwalnia w rozwoju, bo woli się skupić na jakości a nie tempie. Poza tym najbardziej wartościowe zmiany zachodzą wewnątrz nas, a to nie zawsze widać z boku.

A z jakimi mitami na temat akceptacji siebie Ty się spotkałaś?

Napisz w komentarzu – może uzbieramy materiał na kolejny artykuł o mitach na temat akceptacji siebie?

A jeśli doszłaś do wniosku, że potrzebujesz wsparcia, by zaakceptować siebie - dołącz do mojej grupy na Facebooku i Zostań Babką WielkoMocną. Spotkasz tam inne kobiety, które czują podobnie.



Rozejrzyj się! Może wśród Twoich znajomych są dziewczyny, które zmagają się z mitami o akceptacji siebie - udostępnij im ten artykuł. Może właśnie tego artykułu potrzebują, by pozbyć się frustracji i zacząć być po swojemu?

 

Pamiętaj, jesteś wystarczająca taka jaka jesteś.

BĄDŹ PO SWOJEMU
i nie daj sobie wmówić, że masz być taka jak inne!

artecoaching warszawa Katarzyna Bogusz-Przybylska ARTECOACH (podpis)

 

 

zdjęcie w nagłówku: pixabay.com