Izabela Antosiewicz

Mama, żona, córka, siostra, maratonka i trener motywacyjny. Pomaga w odzyskiwaniu równowagi na talerzu, a przy okazji pozbywaniu się zbędnych kilogramów. Prowadzi swoją stronę Równowaga On-Line. Na pytania Babskiego Tabu odpowiada: IZABELA ANTOSIEWICZ.

POWIEDZ PROSZĘ KILKA SŁÓW O SOBIE. KIM JESTEŚ?

Iza: Jestem zadowoloną z życia kobietą znajdującą radość z każdego dnia. Szczęśliwą żoną kochającego od 25 lat faceta. Mamą trójki mądrych nastolatków. Córką zaradnej mamy i przedsiębiorczego taty. Siostrą kobiety od której uczę się bezwarunkowej miłości i mężczyzny, który pokazuje, że warto iść przez życie w zgodzie ze sobą. Pracuję jako trener motywacyjny. Przebiegłam cztery maratony i zanurkowałam pomimo lęku przed wodą.

 

CZYM JEST DLA CIEBIE BYCIE SOBĄ?

Iza: Każdy jest sobą od urodzenia. Bo niby kim innym miałby być? A jednak zdarza się nam szukać siebie we mgle. Być sobą oznacza dla mnie znać swoje wartości i realizować je każdego dnia. To codzienna konsekwencja wyborów według tylko nam znanych kierunkowskazów. To budzenie się z chęcią przeżycia kolejnego ciekawego dnia i zasypianie z poczuciem zmęczenia z powodu wypełniania życiowej misji. Być sobą to doskonalić siebie w odpowiedzi na nasze powołanie.

KIEDY CZUJESZ, ŻE JESTEŚ SOBĄ?

Iza: Kiedy mam ręce pełne roboty. Poznając nowych ludzi, patrząc im głęboko w oczy i pytając o ich historię. Organizując imprezę biegową i robiąc sałatki o 6.30. Głaszcząc kota, który ufa mi odsłaniając swój ciepły brzuch. Wbiegając na metę maratonu i sprzątając łazienkę. Bojąc się podczas pierwszej jazdy motorem i ciesząc się leżąc na polanie w lesie obok domu. Ja cały czas czuję, że jestem sobą. Żyję pełnią życia, więc jestem sobą.

 

JAKA JEST TWOJA RECEPTA NA BYCIE SOBĄ?

Iza: Moją receptą na życie jest optymizm, budowanie relacji z ludźmi, odpowiedzialność. Zwłaszcza odpowiedzialność uczy nas bycia sobą. Rozumiem ją jako zdolność do wyboru odpowiedzi na to, co przynosi życie. To nasze wybory. Osobista droga wzlotów i zlotów. Bycie sobą to wierność sobie, swoim wartościom, swoim pasjom. Bycie sobą to szczerość wobec siebie. To wymaganie od siebie, nawet gdy inni od nas nie wymagają.

 

JAK DOSZŁAŚ DO WŁASNEJ WEWNĘTRZNEJ HARMONII? JAK ZNALAZŁAŚ SWÓJ SPOSÓB NA BYCIE SOBĄ I GODZENIE NA CO DZIEŃ WIELU RÓL?

Iza: To ciekawe, bo wiele lat nie zastanawiałam się na rzeczami, o których teraz piszę. Po prostu robiłam swoje. Wyszłam za mąż za mojego pierwszego chłopaka, kiedy inni dopiero szukali swojego przeznaczenia. I ani razu nie żałowałam, że ja miałam dużą rodzinę, a oni dużo wolnego czasu. To było dla mnie naturalne, normalne, oczekiwane. Syna urodziłam jako studentka. Był bardzo grzecznym dzieckiem, potrafił godzinami sam się bawić, kiedy się uczyłam. Już wtedy nie odbierałam macierzyństwa jako czegoś uciążliwego. Po prostu byłam mamą, miałam 9 miesięcy, żeby przygotować się do tej roli. Od kiedy pamiętam rodzina była dla mnie ważna, może dlatego nie pragnęłam i nie poświęcałam czasu karierze zawodowej. Słowo sukces zaczęło mieć dla mnie znaczenie, kiedy nie musiałam już nikogo prosić o pomoc, gdy chciałam iść z mężem do kina.

Na jednym z wielu szkoleń z rozwoju osobistego usłyszałam, że nie da się być na 100% wszędzie. A my, kobiety chciałybyśmy sprostać wszystkim powierzonym nam zadaniom i jeszcze być w nich najlepsze. Zawsze. W uzyskaniu harmonii pomogła mi metafora wielu tarcz na strzelnicy. W moim życiu jest wiele ról, więc mam wiele tarcz na mojej strzelnicy. Stając przed każdą z nich celuję w dziesiątkę. Nie dam rady strzelić na raz z wielu łuków, ale mogę skupić się na jednej strzale i na jednej tarczy. Mam wybór. Zawsze mogę mieć świadomość chwili i skupić się, żeby wyciągnąć z niej 100%.

1

Pewnego dnia przyszła świadomość, że mam wiele ról i strasznie je mieszam w ciągu dnia. Kiedy uczyłam się oddzielać je od siebie, zastosowałam zmianę ubrań. Pierwszego dnia przebrałam się kilka razy. To mi uświadomiło, jak wiele ról mam w życiu i nauczyło blokować czynności. Pokazało również, jak ważne jest skupienie i świadomość własnych wartości. Realizując je, zawsze wiem, jak ustalać priorytety. Nauczyłam pytać siebie, czy to dla mnie ważne? Czy właśnie tego chcę? Jakiego rezultatu oczekuję? I stosuję te pytania nie tylko planując cele zawodowe. Ja zadaję sobie takie pytania, kiedy przychodzi mi ochota na kłótnię z rodziną.

Harmonia dla mnie to wewnętrzny spokój, że rzeczy dzieją się tak, jak mają się dziać, że wszystko, co mnie spotyka ma służyć mojemu dobru.

 

DLACZEGO KOBIETOM TRUDNO BYĆ SOBĄ?

Iza: Szczerze mówiąc, nie wiem. Mogę przypuszczać, że wynika to z wchodzenia w wiele ról bez refleksji. Mam staroświeckie poglądy na temat roli kobiety w rodzinie. Odnoszę wrażenie, że współczesna kobieta miota się, bo sama nie wie do końca czego chce. Wymaga od siebie jednoznacznych wyborów w stylu: kariera albo rodzina. I rodzi się ogromny konflikt wewnętrzny. A przecież kobieta może być sobą jako dyrektor w światowej korporacji i będąc mamą lepiącą babki w piaskownicy. Nie musi iść do piaskownicy w korporacyjnym garniturze. Problem tkwi raczej nie w tym, że kobietom trudno być sobą, ale raczej w tym, że nikt nas nie uczy, że nie musimy wybierać, że możemy łączyć wiele ról. Kilka razy pracowałam z kobietami, które przeżywały ogromny stres związany z powrotem do pracy po urlopie macierzyńskim. Wewnętrzne rozdarcie, fizyczne wręcz dolegliwości, jak ból brzucha czy wymioty. Nerwowość dziecka i trudne pytania bez odpowiedzi. Na koniec okazywało się, że, gdy zmieniamy sposób patrzenia, znajdujemy to, co może się połączyć w służbie naszemu dobru, to ból brzucha mija zanim skończymy ćwiczenie.

2

JAKIEGO WSPARCIA POTRZEBUJESZ/SZUKASZ NAJCZĘŚCIEJ I OD KOGO JE OTRZYMUJESZ?

Iza: Raczej nie używam słowa „wsparcie”. Ona ze swej natury zakłada, że osoba potrzebująca wsparcia nie radzi sobie sama i musi się na kimś oprzeć. Jak belka sufitowa na ścianie nośnej. Zabierzesz ścianę, sufit runie ci na głowę. Z kolei dawanie komuś wsparcia zakłada, że ten ktoś sam sobie nie poradzi. Rodzi się z tego zależność oparta na domniemanej słabości. Albo jestem zbyt słaba, żeby poradzić sobie samodzielnie, albo jestem dużo silniejsza i wesprę cię, bo na pewno sobie nie poradzisz.

Kiedy potrzebuję rady lub pomocy, idę do fachowców. Z zębem do dentysty, z problemem duchowym do księdza, z samochodem do mechanika.

Kiedy zmagam się z emocjami i potrzebuję bliskości po prostu się przytulam, zamiast czekać, aż ktoś się domyśli.

Nauczyłam się, bo nie miałam tego w pakiecie urodzeniowym, że należy jasno formułować swoje oczekiwania wobec siebie i innych. Mówić głośno o potrzebach i przyjąć postawę oczekiwania zamiast nadziei. Nadzieja zakłada, że biorę pod uwagę obie opcje – tę dobrą i tę złą. Jest różnica w oczekiwaniu na przyjście dziecka i nadziei na pojawienie się dziecka, prawda?

Taka filozofia odziera nas ze złudzeń i sprawia, że stajemy się bardzo samodzielni. Odpowiedzialność i samodzielność wspierają mnie najbardziej.

 

ZECHCESZ NAM ZDRADZIĆ, JAKI MASZ DALSZY POMYSŁ NA TWÓJ WEWNĘTRZNY ROZWÓJ I ROZWÓJ TWOJEGO ŻYCIA ZAWODOWEGO? CO BĘDZIE SIĘ DZIAŁO DALEJ?

Iza: Mam dar elastyczności. Przyjmuję życie takim, jakie jest. Cieszę się chwilą i tym, co przynosi. Dziś rano moja przyjaciółka powiedziała: „Boże, pijesz sobie kawę z tatą o 9 rano. Też bym tak chciała”. W mojej dalszej pracy zawodowej chcę jeszcze bardziej wykorzystać moje talenty w służbie drugiemu człowiekowi. A to oznacza zmiany. Kiedyś bałam się zmian, dziś przyjmuję je z ciekawością i otwartością. Szykują się nowe projekty, a w głowie dojrzewa myśl do pewnej publikacji. Zanosi się, że będzie można śledzić publicznie moje postępy na ścieżce zawodowej.

CO POLECIŁABYŚ KOBIETOM, KTÓRE SZUKAJĄ DOPIERO SWOJEGO SPOSOBU NA SZCZĘŚCIE I BYCIE SOBĄ?

Iza: Zwykle chętniej dajemy rady, niż chcemy ich słuchać. Moja ścieżka rozwoju osobistego zaczęła się w firmie Mary Kay. Nauczyłam się pracować najpierw jako sprzedawca, potem jako dyrektor grupy sprzedażowej. Każde doświadczenie, jakie mnie spotkało, było lekcją. Dostałam od Boga i ludzi 5 lat intensywnej nauki. Teraz, kiedy patrzę wstecz, nie chce mi się wierzyć, jak dużo można dla siebie zrobić w tak krótkim czasie.

Jeśli czytając ten wywiad poczułaś drżenie serca choć raz, wróć do tego fragmentu, podkreśl go i rozwiń w swoim sercu, a potem w życiu. Doskonale wiesz, co Ci służy. Być może lepiej wiesz, czego na pewno nie chcesz, a to już jakiś krok. Przyjmij założenie, że już teraz masz wszystko w sobie, żeby od tej chwili poczuć moc siebie. Poklep się po ramieniu i powiedz: „Dasz radę. Kto, jeśli nie ja? Kiedy, jeśli nie teraz?”

 

DZIĘKUJĘ CI BARDZO ZA TĘ ROZMOWĘ.

Iza: Również dziękuję.

 

 


 

Zajrzyj na stronę >> Babskie Gadanie << i poznaj pozostałe bohaterki.

Kolejny wywiad z cyklu BABSKIE GADANIE już w najbliższy piątek!

 

Nie zwlekaj,

rusz tyłek i BĄDŹ SOBĄ!

 

Podpis Kasia

 

 

 

Share Button