czego boją się Polacy Katarzyna Bogusz-Przybylska coaching on-line terapia on-line TSR Terapia skoncentrowana na rozwiązaniach Katarzyna Bogusz-Przybylska

Czego boją się Polacy?

Polska. 2019 rok. Czerwiec. Upały biją rekordy sięgając powyżej 30 stopni Celsjusza w całym kraju. Można by było przypuszczać, że (zgodnie z wynikami badań psychologów) to właśnie pogoda jest powodem wysokiej wśród Polaków agresji, hejtu i zachowań (mówiąc delikatnie) antyspołecznych. Ale czy to na pewno to?


Upały upałami – pewnie mogą mieć wpływ na zachowania kierowców w przegrzanych autach czy klientów stojących w kolejce kiepsko klimatyzowanego sklepu. Ale upały na zewnątrz są z nami od mniej więcej miesiąca, a gorący okres wojny polsko-polskiej towarzyszy nam narastając od kilku lat. Socjologowie, historycy, psychologowie i inni naukowcy biją na alarm. Prześcigają się we wskazywaniu przyczyn i mechanizmów. Wtórują im ekolodzy i aktywiści zwracający uwagę na tematy ważne dla ich obszarów działania. A w Internecie (i nie tylko) hejt i nienawiść nie maleją.


A jeśli to nie upały?
Jeśli pierwotną przyczyną agresji i nienawiści wcale nie jest pogoda, tylko lęk?


Lęk jest jedną z najbardziej pierwotnych emocji, jakie kierują naszym zachowaniem. O tym, czym różni się lęk od strachu pisałam na blogu w artykule „Czego się boisz babo?”. Najczęściej pojęcia strachu i lęku są stosowane wymiennie. Ale warto znać je oba i rozróżniać. Po co? Choćby po to, żeby lepiej rozumieć ludzi, którzy nas otaczają.


Emocje są motorem naszych działań. Lęk – to jedna z tych emocji, która napędza nas najmocniej ze względu na reakcję biochemiczną naszego ciała – jakże podobną do tej w strachu. Lęk – tak jak strach – ma z założenia gwarantować przeżycie. Jest tylko jedno małe „ale” – przyczyna lęku tkwi w naszej głowie.



Co się stanie, jeśli nałożymy wiedzę o lęku na fakty płynące z otaczającego nas świata?


Osho powiedział:

„Jednym z największych lęków na świecie jest lęk przed opinią innych. Dopiero w momencie, w którym nie odczuwasz strachu przed tłumem, przestajesz być owcą — stajesz się lwem. Wówczas w twym sercu rodzi się potężny ryk, to zew wolności.”

Według Brene Brown jednym z największych lęków współczesnego człowieka jest utrata przynależności.

A ja myślę sobie, że warto pamiętać, że za każdym lękiem stoi potrzeba, a za potrzebą jakaś nasza wewnętrzna wartość. Świadomość tych wartości daje szansę na obiektywne spojrzenie na otaczający nas świat i ludzi. Niestety, wciąż tylko garstka osób wkłada wysiłek w to, by poznać siebie na tyle dobrze, aby bez trudności nazywać to, co dla nich w życiu najważniejsze. Znacznie częściej spotykamy osoby, które nie mają zbyt wysokiej samoświadomości, nie czują potrzeby rozwoju osobistego i pozwalają się kierować stereotypom, niezweryfikowanym przekonaniom i szkodliwym automatyzmom. W najłatwiejszy sposób te mechanizmy tworzą w umysłach przekonanie, że to „oni” są winni i ci źli. Takie procesy pozwalają ochronić własną tożsamość oraz poczucie bezpieczeństwa. Niestety, i jedno i drugie jest mega złudne.



A jeśli to nie w niej, nie w nim jest przyczyna, ale w Tobie?


I tu wracamy do faktów z najbliższej nam rzeczywistości – czyli tego, co ostatnio dzieje się w Polsce. Nagonka na uchodźców, którzy rzekomo przyjadą do Polski tylko po to, by forsować tu Islam, gwałcić polskie kobiety i rozbijać polskie rodziny. Sędziowie, których jedynym interesem jest skazywanie na więzienie niewinnych ludzi, bo każdy z nich ma dorobek komunistyczny. A ostatnio przedstawiciele środowisk LGBT+ nakłaniający trzylatki do masturbacji, mający jak jeden mąż skłonności pedofilne i zagrażający polskim dzieciom oraz rodzinom swoimi marzeniami o posiadaniu potomstwa.



Komu chciałoby się weryfikować te komunikaty?

Przecież, jeśli oni są ci źli, to my jesteśmy ci dobrzy, prawda?

Tymczasem według statystyk najwięcej gwałtów w Polsce dopuszczają się krewni i znajomi w katolickich rodzinach. Nie trzeba daleko szukać – od lat słyszymy o przypadkach dzieci i niemowląt wykorzystywanych seksualnie przez rodziców czy konkubentów, a ostatnia sprawa maleńkiej Blanki poruszyła Polaków bardziej nawet niż morderstwo Kristiny. I tu też mamy świetną okazję do wylania pomyj na nieznanych ludzi, których nikt jeszcze nie skazał prawomocnym wyrokiem, którzy prawdopodobnie dopuścili się karygodnych czynów, ale jak na razie nikt nie wykluczył ich choroby psychicznej czy niepoczytalności. Nikt nie weryfikuje, że większość z obecnych polskich sędziów to osoby około 40-tego roku życia, znające komunizm albo z wczesnych lat dzieciństwa, albo nawet z książek. Łatwiej jest uwierzyć, że za wszystkie niesprawiedliwości w naszym życiu odpowiadają „inni” – sędziowie broniący przedstawicieli bliżej nieokreślonego „układu”. Mało kto sięga po aktualną wiedzę na temat orientacji seksualnych czy zaburzeń seksualnych. Mało Polaków rozróżnia pedofilię od czynów pedofilnych. Mało widzi różnicę między księdzem-pedofilem, którego chroni artykuł 5 konkordatu, cała machina struktur kościelnych oraz stereotyp księdza-boga od pedofila w każdym innym zawodzie, który podlega tylko i wyłącznie prawu karnemu.



A więc czego boją się Polacy?

Gdybym miała podzielić się moimi wnioskami, to my – Polacy nie różnimy się niczym od innych nacji. Boimy się odrzucenia, boimy się utraty poczucia bezpieczeństwa i boimy się nie mieć racji.

Ale zestawiając z logiką wyniki badań Pew Research Center przeprowadzone w 2018 roku (opublikowane w lutym 2019) widzimy czarno na białym, że dajemy się ponieść lękom karmionym przez pierwotne instynkty, a nie bardzo weryfikujemy nasze strachy ze zdrowym rozsądkiem. We wspomnianych badaniach 65% Polaków zadeklarowało, że boi się ataku Rosjan. Owszem, graniczymy z Rosją w obwodzie kaliningradzkim, ale ilu z respondentów zadało sobie pytanie: po co konkretnie Rosja miałaby nas atakować? W imię czego? Dla jakiego zysku? To samo pytanie można zadać odnośnie lęku przed ISIS (59% odpowiedzi). Dopiero na trzecim miejscu Polacy stawiają zmiany klimatu (55%), a na czwartym cyberataki (53%).

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wszystkie te lęki napędzane są przez pierwotne, instynktowne emocje w żaden sposób nie weryfikowane. I jestem przekonana, że nie są w żaden sposób weryfikowane z faktami. Skąd ta pewność? Biorąc pod uwagę racjonalność – czy 55% Polaków nie powinno być w tym momencie aktywnie zaangażowanych w sadzenie drzew czy budowanie zbiorników retencyjnych na wodę? Przecież racjonalną reakcją na źródło lęku/strachu powinna być reakcja przeciwdziałania. Tymczasem protestująca samotnie pod Sejmem 13-letnia Iga Zasowska obsypywana jest niewybrednymi komentarzami. Za co? Za to, że ośmiela się pokazywać, że dla niej ważna jest ochrona naszego domu – Ziemi.

Długo mogłabym wymieniać absurdy w postawach rodaków. Mogłabym też dodać do tego całą serię rad, którymi obdarowują mnie znajomi zaczynając od słów „jako psycholog (nie)powinnaś….”.

A może to nie w innych jest problem, tylko w Tobie?



Zagrożenia małej samoświadomości

Wiem, każdy z nas nosi w sobie przekonania i schematy wpojone nam w dzieciństwie. Wiem, bardzo trudno się od tych przekonań i schematów uwolnić. Ja sama włożyłam wiele wysiłku, by pokonać własne stereotypy, uporządkować plecak, który nałożono mi na plecy w dzieciństwie wbrew mojej woli. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że moja podróż w tym obszarze nigdy się nie skończy. Kroczę jednak drogą ku zwiększaniu samoświadomości. Każdego dnia. Po co?

Ponieważ jestem przekonana i głęboko wierzę w to, że o ile własnej przeszłości nie możemy zmienić, o tyle w naszej mocy i odpowiedzialności leży to, co zrobimy z własną teraźniejszością. Wierzę, że tylko osoby o wysokiej samoświadomości mają szansę zaakceptować siebie. A akceptacja siebie jest konieczna, by z odwagą i bez lęku wychodzić naprzeciw innym ludziom, by pokazywać własny punkt widzenia, własne przemyślenia. By głośno mówić o tym, co trudne, co kontrowersyjne, za co inni wylewają na nas pomyje. Trzeba ogromnej samoakceptacji, by nie dać się wybić z rytmu tym, którzy rękami i nogami bronią się przed faktami i wygodnie jest im wierzyć, że każdy uchodźca to terrorysta i gwałciciel. Że emigranci czekają w kolejce na polskie stanowiska pracy. Taką drogę wybrałam. Drogę, która kiedyś doprowadzi mnie do jeszcze większej samoakceptacji i odwagi.



Po której stronie staniesz?

Wybrałam moją drogę już kilka lat temu. Myślę, że bardzo świadomie. Pewnie znajdą się osoby, które po przeczytaniu tego artykułu stwierdzą: „nie lubię polityki, polityka mnie nie dotyczy” albo „Kaśka znów jest agresywna i atakująca” albo „Znów się wymądrza na tematy, na których się nie zna, o których nie ma pojęcia”. Całkiem często słyszę takie zarzuty. Ale czy to, jaka jestem zmieni fakty, wyniki badań czy dane statystyczne?

Zamiast się oburzać, zastanów się przez chwilę:
--> Jak powinna wyglądać gospodarka Twojej ojczyzny?
--> W jaki sposób powinien być zarządzany Twój kraj w długofalowej perspektywie?
--> Czy i jak chcesz się przygotować na konsekwencje zmian klimatu takie jak susze, wichury, braki wody i przerwy w dostawie prądu?
--> Czy myślisz o swoim tu i teraz, czy dbasz o przyszłość swoich dzieci?
--> Czy ważne jest dla Ciebie, by Twoja prawda pozostawała jedyną słuszną czy też jesteś gotowa na stawienie czoła przekonaniom i spojrzenie na świat z innej (może szerszej?) perspektywy?
--> A może uważasz, że to wszystko wcale Ciebie nie dotyczy?


Na koniec dodam, że rozumiem osoby, które czują się urażone moimi słowami. Rozumiem, gdy nazywają mnie agresywną, atakującą, wtrącającą się w nie swoje sprawy. Być może moje zrozumienie wynika z tego, że kiedyś też odbierałam innych jako agresorów na mnie i moje dobre imię. Trudno było słuchać pytań zadanych wprost, poruszających sfery, które najchętniej zatrzymałabym pod dywanem. Doszłam jednak do punktu, w którym odkryłam, że #wiedzanieboli a poszerza horyzonty. Że każdy pogląd, postawa, przekonanie są dobre, jeśli płyną ze świadomego wyboru. Widziałam w innych to, czego nie chciałam zobaczyć w sobie. Nauczyłam się, że własna terapia pomaga oddzielić to, co moje – od tego, co cudze. Poszerzyłam moją samoświadomość. Poznałam (i wciąż poznaję) siebie. Dzięki temu wiem, że inni działają podobnie. Łatwiej jest skrytykować mnie i moje słowa niż zatrzymać się nad pytaniami, które zadaję czy zagadnieniami, które poruszam. Doskonale rozumiem, że Twoja droga i wnioski mogą być zupełnie inne, ale zachęcam Cię do zastanowienia się nad zadanymi w tym tekście pytaniami. Do poszukania Twoich własnych, świadomych odpowiedzi.


Po której stronie staniesz?
* Po stronie samoświadomości i odwagi, czy niezweryfikowanych przekonań i lęku?
* Po stronie pracy nad sobą czy uciekania do dziupli i udawania, że świat się nie zmienia?
* Po stronie odpowiedzialności, refleksji i pracy nad sobą czy oskarżania innych o spiski, układy i całe zło tego świata?
* A może masz inny, własny pomysł/metodę na radzenie sobie z instynktownym lękiem?

Napisz mi o Swioch przemyśleniach w komentarzu :)

terapia on-line terapeuta TSR warszawa Katarzyna Bogusz-Przybylska
terapia on-line terapeuta TSR warszawa Katarzyna Bogusz-Przybylska
A jeśli chciałabyś spotkać inne kobiety, które pracują nad akceptacją siebie, które również zastanawiają się nad tym, czy chcą poszerzać wiedzę o sobie, czy pozostać pod wpływem nieuświadomionych mechanizmów i automatyzmów - dołącz do mojej grupy na Facebooku i Zostań Babką WielkoMocną. Spotkasz tam inne kobiety, które czują podobnie jak Ty.

Rozejrzyj się! Może wśród Twoich znajomych są dziewczyny, które zastanawiają się, dlaczego brak im akceptacji siebie i poczucia własnej wartości - udostępnij im ten tekst. Może właśnie tego artykułu potrzebują, by pozbyć się frustracji i zacząć być po swojemu?


Pamiętaj, jesteś wystarczająca taka jaka jesteś.

BĄDŹ PO SWOJEMU
i nie daj sobie wmówić, że masz być taka jak inne!

artecoaching warszawa Katarzyna Bogusz-Przybylska ARTECOACH (podpis)

 

 

zdjęcie w nagłówku: pixabay.com

Comments

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *